Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 239 678 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Zaczyna się ostra jazda!

czwartek, 28 lipca 2011 18:09

Po tym tygodniu na próbę, moja waga nie spadła :(, więc koniec z opierdalaniem się i wpierdalaniem!

Za pół miesiąca jadę na wakacje, dlatego muszę dać z siebie wszystko. Tym gorzej, że w poniedziałek zjeżdża się rodzinka w gości i parę dni zabawią. Ale z drugiej strony, kończę już lipcową pracę, co oznacza więcej czasu na ćwiczenia i zero wymówek, że jestem głodna.

Zaczęłam w tym momencie- od 18 nie będę jadła, najwyżej cola zero i herbatka przeczyszczająca.

No i zacznę pisać co jem, ile to ma kcal, żeby nie stracić nad tym kontroli.

Mam pytanie: stosowałyście kiedyś, lub znacie kogoś kto stosował Adipex?

 

Pozdrawiam :*


Podziel się
oceń
13
10

komentarze (62) | dodaj komentarz

Zbliżyć się jak najbardziej do ideału przed 22. urodzinami

środa, 20 lipca 2011 23:40

Zaopatrzona w kawy wspomagające odchudzanie i tabletki tussi (tak na dobry początek), wracam do Was:), do bloga i do dążenia do doskonałości, choć dłuuga droga przede mną. Ale podstawa to zacząć, wyznaczyć cel (jak w tytule- bo każdy dobry;), nie okłamywać siebie samej i czerpać energię z dążenia do perfekcji. Już czuję mobilizację, tego trzeba mi było.

Bo muszę się przyznać, że ostatnio moja psycha nie była w najlepszym stanie, ot tak bez powodu, głęboki dół, przerywany nadmiernym pobudzeniem. Ale teraz zaczynam na nowo, z dietą i ćwiczeniami. W końcu mam wakacje, mam czas. I nawet osłabienie, czy głód nie mogą mi przeszkadzać tak jak w czasie nauki.

Zrób to raz, a dobrze!

 


Podziel się
oceń
7
7

komentarze (23) | dodaj komentarz

SGD

sobota, 16 lipca 2011 0:32

Nowe nawyki:

 

A: Odstawiam:

1. Chipsy

2. Ser żółty

3. Pieczywo

4. Mleko i płatki

5. Ziemniaki

6. Makaron

7. Słodzone napoje

8. Po 19.00

 

B: Dozwolone:

1. Mało kcal

2. Mała objętość

3. Zdrowo

4. Postać płynna

5. >/= 2 l wody niegazowanej

6. Bieganie, joga

7. Ja: relaks, uroda, opalanie

8. Rozrywka

 


Podziel się
oceń
12
3

komentarze (20) | dodaj komentarz

Wakacje

wtorek, 12 lipca 2011 23:59

Sesja zaliczona, choć było cholernie ciężko, przede mną dłuuugi czas odpoczynku, zasłużonego. Powinnam być szczęśliwa. Ale czy potrafię?! Chyba najbardziej pozytywnym uczuciem, na jakie mogę się zdobyć, jest satysfakcja, radość z sukcesu i świadomość własnej wartości. To zapewniała mi uczelnia, ale nie na długo. Muszę stale się sprawdzać, zbliżać się do celu, inaczej popadam w depresję. Zabawne, to od czego uciekam przez 9 miesięcy studiowania, trzyma mnie przy życiu... Odpowiedź jest prosta- schudnij- to Twój cel. Bez tego inne zostaną przyćmione. Czyli, że startujemy od jutra?


Podziel się
oceń
8
2

komentarze (15) | dodaj komentarz

za tydzień powrót do domu...

sobota, 11 grudnia 2010 20:38

 

Jak to przetrwać, bo chyba jeszcze nigdy mi się nie udało.

Teraz tym gorzej, bo od dawna nie byłam w domu, prawie 3 miesiące, i boję się, że rzucę się na żarcie, muszę zrobić jakiś plan, i się go trzymać.

A do "PRZYJACIELA": Ty też nie widzisz całości sprawy, to blog o takiej tematyce, na pisaniu o tym się tu skupiam, więc często wydaje się zbyt przygnębiający i może się Tobie wydawać, że tak wygląda całe moje życie, że jest totalnie podporządkowane tej walce. Podczas gdy jest to tylko jeden z aspektów mnie. Poza tym jestem wesołą osobą, a znajomi widzą we mnie niepoprawną optymistkę. Jednak szukam jeszcze czegoś więcej, to niezaspokojone pragnienie osiągnięcia celu i wcale nie musi wpłynąć na moje relacje z innymi, nikt nie będzie przez to cierpiał. A o bogu nie pisz. Bo nie wierzę.


Podziel się
oceń
8
2

komentarze (23) | dodaj komentarz

Grudzień

wtorek, 30 listopada 2010 22:11

Nowy miesiąc, nowe wyzwania i cele. Od jutra...
Może zmienię bloga (ale to za jakiś czas), żeby się trochę podmotywować i zmienić trochę jego wygląd, tematykę. Główny problem oczywiście ten sam, ale poza tym więcej siebie, więcej z głębi mojego spaczonego umysłu..

Co u Was, jesteście wciąż wierne Anie, pewnie wiele się pozmieniało, tak dawno tu nie byłam, bo nauka zabiera mi praktycznie cały czas- takie studia.

Macie jakieś nowe metody, ciekawostki z kręgu odchudzania?

Moją nową motywacją jest muzyka, której ostatnio słucham nałogowo, mroczna i ciężka, co jednak wcale nie oznacza, że mam jakąś depresję;p, pod tym względem ok. Raczej to jesień skłoniła mnie do bardziej dekadenckich nastrojów. I ta przyszła zmiana bloga, to też w związku z tym...

Dlatego może mi poradzicie, gdzie najlepiej jest założyć bloga? Najwięcej opcji, możliwość łatwego dodawania muzyki, zdjęć, duża pojemność?

 

Pozdrawiam (Ana 4ever)


Podziel się
oceń
5
2

komentarze (19) | dodaj komentarz

Czego ja już nie próbowałam

niedziela, 19 września 2010 15:43
Ostatnio zamówiłam sobie gorset przez internet. Zmierzyłam się i sprawdzę, czy wymodeluje choć trochę moją talię i ciało.

Ale to tylko dodatek, zmieni kształt ale nie odchudzi.

I kolejny produkt runął w gruzach jak dla mnie: Stosowałam Fosanic- który wychwytuje glukozę z posiłków. Wystarczy zażywać przed posiłkami i wiele kalorii z cukru się nie wchłonie i nie zwiększy się poziom cukru we krwi... Bla bla bla. Przynajmniej tak powinno być...

Nie u mnie.

A teraz jestem taka obojętna, tak mi wszystko jedno. Obojętna jak moje ciało na diety. Czy jem czy nie jem waga stoi. Nigdy nie było aż tak źle. Brak efektów nie zachęca do dalszej walki, i powoduje u mnie depresję.
Podziel się
oceń
6
3

komentarze (33) | dodaj komentarz

Tłusta góra sadła

poniedziałek, 13 września 2010 16:52
Weź się w garść dziewczyno!!!
W tej sferze jest najtrudniej, ale ruszam na nowo z liczeniem kalorii.
Poza tym trochę mi się w głowie poukładało jeśli chodzi o wyjścia i imprezy.
Nie wzbraniam się przed tym i bawię się naprawdę nieźle, ale wyglądam źle, choć robię dobrą minę do złej gry.

Moją nową motywacją są ciuchy. Chcę zmienić trochę styl, modniej się ubierać, ale do tego potrzebuję sylwetki!!!
Podziel się
oceń
6
4

komentarze (16) | dodaj komentarz

depresja

niedziela, 05 września 2010 22:34
Mam takiego doła!!! Nie wiem co się ze mną dzieje. Nic mnie nie cieszy, czuję taką wszechogarniającą beznadzieję. Z trudem zdobywam się na uśmiech, żeby ktoś znajomy nie pomyślał, że coś jest nie tak. A potem muszę wypłakać to całe udawanie, jakby dla równowagi.
I tak od paru dni. Jedynie w nocy, kiedy wreszcie uda mi się zasnąć- bo z tym też u mnie ciężko- jest dobrze. Codziennie śnię i wtedy jest fajnie, jestem gdzie inidziej, z kim innym, czasem kim innym. A potem nadchodzi przebudzenie...

No cóż, od jutra muszę się przemóc, zanim do końca zrażę do siebie swoich bliskich i stracę resztę przyjaciół.
Czasem zaczynam myśleć, żeby stworzyć sobie alternatywną osobowość. I myślę, że chociaż brzmi to wariacko, może być całkiem dobrym pomysłem. Ba, może nawet ją nazwę! Tam nie będę się smucić, odrzucę aktualne problemy, będę mocniejsza psychicznie, łatwiej będzie mi dążyć do perfekcji i realizacji założeń.

Tak więc od jutra muszę się wziąć w garść:

- wstać rano o 7.00
- wypić szklankę wody
- iść pobiegać na godzinę (na początku będzie tam więcej chodzenia, niż biegania, ale mam nadzieję się wprawić)
- nauka
- w międzyczasie otworzyć się na ludzi
- kontynuować...


Podziel się
oceń
2
4

komentarze (13) | dodaj komentarz

!

czwartek, 02 września 2010 18:45
Pieprzę to wszystko!
Dlaczego jak jestem w domu, to dieta, a nawet dużo ćwiczeń nie działa.
Mam dość. To zabija moje życie, nie jestem zadowolona z wyglądu i wtedy nic już nie jest w porządku. Na nic nie mam ochoty, nie chcę pokazywać się ludziom na oczy. Niedługo stracę znajomych przez pozorne olewanie ich.
Podziel się
oceń
3
3

komentarze (12) | dodaj komentarz

powrót do domu

poniedziałek, 02 sierpnia 2010 19:16
Znowu nie miałam neta przez dłuuugi czas. Teraz jestem w domu, skończyłam wakacyjną pracę i teraz mam dużo czasu.
A ostatnio natknęłam się na dietę proteinową. Oczywiście, słyszałam o niej już wcześniej, ale dopiero teraz przyjrzałam się jej bliżej. I chyba spróbuję. Próbowałyście?

dzięki za to, że jesteście :*
Podziel się
oceń
3
6

komentarze (25) | dodaj komentarz

back again?

wtorek, 20 lipca 2010 22:26
Macie rację!
Muszę podjąć wyzwanie, zacząć żyć! Wystrzec się lęku, bo życie jest tylko jedno! Moja młodość trwa...
Wiem, że ważniejsze jest dla mnie dobre samopoczucie i zadowolenie z własnej sylwetki, niż chwile przyjemności, chwile słabości, po których jednak nie pozostaje nic innego jak tylko poczucie winy i przepełnienia.
Dość tego, doprowadziłam się znowu do żałosnego stanu, ale muszę z tego wyjść, odbić się od dna- po raz kolejny...
Podziel się
oceń
3
5

komentarze (24) | dodaj komentarz

Help

poniedziałek, 19 lipca 2010 20:09
POMOCY!

Wołam o pomoc jakbym była tu nowa, choć pomocy potrzebuję jeszcze bardziej, bo to na początku jest najłatwiej z motywacją.
Już naprawdę nie wiem, co ja ze sobą robię, co robię ze swoim ciałem...

                ..............rozlazłe........ szerokie.... pełne........ wypływające......

Dlaczego jedzenie staje się priorytetem choć nim nie jest?! Czemu tak boję się znowu odbić od dna?! Czy jest coś, co mnie ruszy?
Tak jakbym wciąż czekała na ten jeden impuls, wiedziała, że wkrótce nadejdzie, ale to wciąż nie on.
Boję się sobie pomóc, nie chcę zacząć, a przecież tak bardzo tego pragnę, nie potrafię.
Wegetuję, bojąc się życia!

      a to przecież ja jestem dziewczyną, która już tyle razy udowodniła, że marzenia się spełniają
Podziel się
oceń
4
2

komentarze (11) | dodaj komentarz

żal

niedziela, 09 maja 2010 0:10
Witajcie po dłuższej przerwie. W weekend majowy nie miałam jak pisać i niestety nie miałam też o czym. Wystarczyły 2 wypady ze znajomymi, długi weekend, i w dodatku okres. I moja dieta się zakończyła... Wstyd mi, że uległam swojej słabości. Czuję, że zawiodłam siebie i Was. Pocieszające jest jednak to, że nie zaprzepaściłam do końca efektu diety, trochę przytyłam, ale efekty są w dalszym ciągu, mimo, że moje ostatnie jedzenie nie przypominało w żaden sposób diety. Tak więc, pod względem jojo, ta dieta to naprawdę coś. Dlatego od jutra mam zamiar powrócić. Zaczynam od początku i mam nadzieję, że wbiję się znowu w ten rytm, a jak nie to trochę ją zmodyfikuję- najważniejsze żeby były efekty... Bo...

LATO CORAZ BLIŻEJ!!!

Podziel się
oceń
6
0

komentarze (27) | dodaj komentarz

Day 6

środa, 28 kwietnia 2010 21:55
200 kcal

Dzisiaj bywałam głodna, znowu musiał pomóc energizer- tym razem tiger light. Może jutro sobie to trochę odbiję tymi 300 kcal.
A po kolejnych 2 dniach znowu straciłam 1 kg:):):) Yuuuuppieeee:D:D:D!!! Nawet spodnie na za duże wyglądają, teraz przydałyby się nowe, żeby się trochę zmotywować, żeby mi się aby nie znudziła ta cała dieta.

Podziel się
oceń
4
2

komentarze (17) | dodaj komentarz

Day 5

wtorek, 27 kwietnia 2010 23:00
100 kcal

Myślałam, że dzisiaj będzie strasznie ciężko, ale jak się okazało przetrwałam, tylko w środku dnia mi trochę niedobrze było, ale ogólnie jest ok. Chyba początki są najgorsze. Nawet z nauką nie mam problemów- a propo czytałam kiedyś o jakichś testach, w których eksperymentowali na grupie osób i wyniki pokazały, że kiedy człowiek przyswaja mało kalorii to lepiej zapamiętuje- paradoks. Ale stwierdzili, że to jakieś mechanizmy przetrwania czy cuś;p.
Dzisiaj wspomogłam się red bullem light.
Jestem zaskoczona, ale ta dieta naprawdę działa, już od wielu lat nie ważyłam tyle co teraz. A to dopiero początek:D. To znacznie skuteczniejsze niż głodówka.
Pozdrowienia dla Motylków! :*:*:* dzięki za wsparcie. Trzymam za Was kciuki:*:*:*
Podziel się
oceń
4
1

komentarze (10) | dodaj komentarz

Day 4

poniedziałek, 26 kwietnia 2010 21:56
400 kcal

Dzisiaj rano miałam straszny kryzys, tylko się obudziłam i zrobiło mi się strasznie niedobrze, odechciało mi się wszystkiego! To było okropne uczucie. Myślałam, że zwymiotuję, ale nawet nie miałabym czym, ale zjadłam jabłko, wafla ryżowego i chlebek wasa i po jakiejś godzinie zrobiło mi się lepiej, potem na uczelni już spoko. I obecnie czuję się świetnie, a już myślałam, czy oby napewno dam radę. Jutro 100 kcal, ale może po dzisiejszych 400 nie będzie tragedii.
No i po kolejnych dwóch dniach, następny 1 kg w dół!!! Jest dobrze:D

A propo, nie słyszałam o ice tea bez kcal.
Podziel się
oceń
3
2

komentarze (11) | dodaj komentarz

Day 3

niedziela, 25 kwietnia 2010 21:56
300 kcal

Aż się boję dnia głodówki, chociaż dzisiaj nie było tak tragicznie, ale cały czas myślę o jedzeniu i głodzie. Więc nawet dobrze, że jutro na uczelnię idę. Ale cola light to jest to, bez niej bym nie dała rady. Dziś znowu biegałam:)
Macie jakieś rady, żeby nie myśleć o jedzeniu i móc się w pełni skupić na czymś innym- np. nauce?
Pozdrawiam i trzymam kciuki za dziewczyny, które się dołączają:)
Podziel się
oceń
3
1

komentarze (15) | dodaj komentarz

Day 2

sobota, 24 kwietnia 2010 23:10
500 kcal lub mniej

Dzisiaj było ciężej niż wczoraj... Byłam głodna, jadłam po małych porcjach ale nie mogłam się nasycić, dopiero jak wieczorem pobiegałam, to przestało mi się chcieć tak jeść, no i piję colę light- ona też dodaje energii, coś mi się zdaje, że teraz często będzie mi towarzyszyć... Jutro tylko 300 kcal- w dodatku niedziela- dzień wolny. Zawsze w weekend jest trudniej, ale na jutro też mam zaplanowane bieganie i dużo nauki oczywiście. Mam nadzieję, że za parę dni będzie mi łatwiej.

A na pocieszenie- 1 kg w dół od wczoraj :)
Podziel się
oceń
3
2

komentarze (12) | dodaj komentarz

Day 1

piątek, 23 kwietnia 2010 23:04
500 kcal lub mniej

Ok dzisiaj całkiem spoko, bo jeszcze po wczorajszym żarciu nie byłam głodna. Ale już widzę jak to mało- 500 kcal, a to i tak dużo jeśli chodzi o tą dietę. Najważniejsze, że zaczęłam i obym wytrwała. Będę relacjonować na blogu:)
Poza tym zaczęłam biegać:D nie przypuszczałam, że może być aż tak przyjemnie:):):) odpoczęłam psychicznie po naprawdę ciężkim tygodniu na uczelni i było mi dobrze:)

Podziel się
oceń
3
1

komentarze (12) | dodaj komentarz

A B C

czwartek, 22 kwietnia 2010 22:26
Koniec, od jutra zaczynam konkretną dietę, bo jak nie mam ścisłych granic, to wszystko się rozmywa.
Napewno słyszałyście o diecie Ana Boot Camp, jest bardzo radykalna, mocno ogranicza kalorie, ale ponoć różnice w kolejnych dniach są dobrane w taki sposób, że to naprawdę działa i można sporo schudnąć. Tak więc od jutra zaczynam, nie wiem ile wytrwam, ale trzymajcie kciuki:)
A oto plan diety:

ABC (Ana Boot Camp)

Day 1: 500 calories (or less)

Day 2: 500 calories (or less)

3: 300 calories

4: 400 calories

5: 100 calories

6: 200 calories

7: 300 calories

8: 400 calories

9: 500 calories

10: Fast

11: 150 calories

12: 200 calories

13: 400 calories

14: 350 calories

15: 250 calories

16: 200 calories

17: Fast

18: 200 calories

19: 100 calories

20: Fast

21: 300 calories

22: 250 calories

23: 200 calories

24: 150 calories

25: 100 calories

26: 50 calories

27: 100 calories

28: 200 calories

29: 200 calories

30: 300 calories

31: 800 calories

32: Fast

33: 250 calories

34: 350 calories

35: 450 calories

36: Fast

37: 500 calories

38: 450 calories

39: 400 calories

40: 350 calories

41: 300 calories

42: 250 calories

43: 200 calories

44: 200 calories

45: 250 calories

46: 200 calories

47: 300 calories

48: 200 calories

49: 150 calories

50: Fast


Podziel się
oceń
1
2

komentarze (12) | dodaj komentarz

wszystko się kręci wokół Any

sobota, 27 marca 2010 22:24
Znowu wszystko pieprzę, znowu jem, znowu moje trawienie nie działa jak należy, znowu się przeczyszczam.
    Nie ma co- waga jedzie na święta razem ze mną. I koniecznie muszę ustalić jakieś zasady dotyczące świątecznego jedzenia. Macie pomysły??
Napewno- zero dokładek, koniec z jedzeniem po 18.00, i tylko próbowanie- po jednym małym kawałku. Wiem- łagodnie, ale najważniejsze, żeby nie przytyć- potem odchudzanie można zacząć dalej.
    A póki co- z nieskrywaną satysfakcją kupiłam Bisacodyl- już nie jest na receptę;p. Kobieta w aptece tylko spojrzała na mnie podejrzliwie i powiedziała, że nie należy tego stosować zbyt długo... I wiecie co? Mając go w torbie, wracając z nim do mieszkania- czułam się bezpiecznie, wiedząc, że usunę z siebie co nieco, że to nie moje ciało będzie dyktować warunki.
   A propo motywacji, ostatnio pomaga mi słuchanie muzyki. Pozwala wczuć się w każdy stan, tylko trzeba ją odpowiednio dobrać;p
Podziel się
oceń
0
2

komentarze (26) | dodaj komentarz

Skazana na samotność

środa, 24 marca 2010 23:40
Może właśnie to sprawia, że nie chce mi się dalej, cele wciąż są wyraźne i obecne, dają siłę, ale teraźniejszość, to co tu i teraz, się rozmazuje... Bo jaki jest sens szczęścia, jeśli nie mamy się z kim nim dzielić. Uważałam się za silną osobę, niezależną przede wszystkim i egoistkę. Ale teraz widzę, że akceptacja i dobry status w grupie nie wystarcza mi do szczęścia. Że brak mi kogoś bliskiego, z kim mogłabym tak poprostu szczerze pogadać.
Prawie nie czuję nic, ale jednak trochę smutek. Na zewnątrz silna, uśmiechnięta, w środku- tylko sukcesy dają mi satysfakcję i krótkotrwałe szczęście. Zobaczymy. Wkrótce wrócę do domu, nagadam się do woli z przyjaciółkami, rodziną. Może nasycę się tym na zapas. Trochę odreaguję, odpocznę psychicznie, zmieniając klimat, jeśli chodzi o towarzystwo. Spróbuję sobie to jakoś poukładać. Najwyżej będę zmuszona wprowadzić zmiany.
Podziel się
oceń
1
2

komentarze (11) | dodaj komentarz

wzloty i upadki

poniedziałek, 22 marca 2010 21:45
Tego weekendu pobiłam swój rekord jeśli chodzi o przeczyszczacze- piątek przed snem- 4 tabletki, sobota przed snem- 5, a że nie było efektu- niedziela: rano 3, popołudniu 3 i chociaż zaczęły działać, to dla lepszego efektu i równego rachunku (żeby skończyć 20-tabletkowe opakowanie Senefolu)- jeszcze 5 na noc. To było głupie i ryzykowne, gdyż mogło zahaczyć o uczelnię, ale naszczęście nie miałam tak całkiem na rano. Przynajmniej pozbyłam się wszystkiego i prawie odzyskałam wagę. Muszę wreszcie odstawić tabletki bo zaczynam się znowu uzależniać.
Dziś w dzień z żarciem nie było źle, ale zobaczymy rano, jak stanę na wagę... Tabletki mają to do siebie, że potem można nie zjeść dużo a waga skacze. Jestem w pułapce... Jeszcze sobie walnę kawę, a potem pouczę się pewnie do 2.00
Podziel się
oceń
0
3

komentarze (12) | dodaj komentarz

Żałosna

niedziela, 21 marca 2010 11:46
   Już było tak ładnie, waga ruszyła ponad kilogram, czułam się od razu lepiej, bo niby to niedużo ale widziałam po sobie różnicę... Lepiej wyglądałam i przez ograniczenie kalorii a dodatkowo stres na uczelni- byłam nakręcona i jak na haju! Potem TEN egzamin, któy wbrew oczekiwaniom zaliczyłam:)- jestem naprawdę szczęśliwa z tego powodu, ale czemu moje szczęście nie może być nigdy pełne?! Bo jestem żałosna, musiałam sobie odreagować po tym wszystkim i co zrobiłam? Zamiast pobiegać, pójść do kina, to ja zaczęłam jeść, a raczej żreć jak świnia! I zaprzepaściłam sporą część z mojego efektu:(. To nie jest normalne zachowanie, jeśli chodzi o jedzenie. Potem wzięłam 4 tabletki senefolu, dzień później- wczoraj wieczorem 5, ale są dla mnie za słabe, zaraz znowu wezmę 3 lub 4. Ale na bank do jutra nie odzyskam wagi. Mój cel na miesiąc kwiecień był do osiągnięcia ale najwyraźniej nie dla mnie. Cóż teraz chcę przynajmniej ważyć poniżej 53,5 kg do powrotu do domu.
Podziel się
oceń
0
2

komentarze (15) | dodaj komentarz

Wiosno wróć

niedziela, 14 marca 2010 19:24
Idzie mi w dalszym ciągu opornie, hmmm coś pewnie robię nie tak, może bardziej niż do tego, co jem, powinnam się przyjrzeć ilości i kaloriom. Może trochę poeksperymentuję- w końcu wagę mam przy sobie, więc mogę spokojnie kontrolować efekty.

Dzięki Blaszka! Zainspirowałaś mnie do zmiany. Jestem wprawdzie wegetarianką, ale spróbuję ograniczyć też nabiał.

Dziękuję Wszystkim niezblogowanym Motylkom dążącym do celu:)

A tymczasem wracam do nauki- przede mną cholernie ciężki tydzień... To tylko parę dni, ale zobaczymy czy w rezultacie wyjdę na czysto. Studia. Życie.
Podziel się
oceń
3
1

komentarze (18) | dodaj komentarz

Mania odchudzania

piątek, 12 marca 2010 17:04
W sklepach, na stołówkach, w autobusach, na uczelni... Wszędzie wszyscy poruszają główny temat- ODCHUDZANIE. Jeszcze nigdy nie widziałam tego na tak wielką skalę, bo dzisiaj słyszałam to wiele razy w bardzo różnych sytuacjach. Jeśli to nie wystarczy, żebym się mocniej przyłożyła, to nie wiem co wystarczy.Pomyślcie tylko Dziewczyny! Wszyscy zaczną tracić kilogramy, nie możemy pozostać w tyle. A propo, macie jakieś nowe diety, z których chciałybyście skorzystać?? A może powinnyśmy się na coś umówić- najłatwiej by było wyznaczyć granicę kalorii na dzień.

Pozdrowienia dla Mai:) mam nadzieję, że będziesz częściej zaglądać:)

Nie umiem wejść na tego bloga: bone_fetish@blog.onet.pl- może nie jest dobrze zapisany?
Podziel się
oceń
3
2

komentarze (24) | dodaj komentarz

wago w dół@!

niedziela, 07 marca 2010 18:10
Mija tydzień, a ja raczej słabo przybliżam się do celu, cóż w tym tygodniu muszę jeszcze bardziej podkręcić odchudzanie, bo inaczej nie zdążę, nawet jeśli 3,5 kg to mało... Będę liczyć kalorie jeśli tak, i wieczorem jeść niskokaloryczne produkty. A dzisiaj znowu Radirex, żeby jutro się nie okazało, że ważę więcej, niż tydzień temu. Niestety mam tyle nauki, że nie mogę sobie powiedzieć- od tej godziny nie jem i w razie dużego głodu- pójść spać. Macie jakiś sposób??

Do Oldwomen: odwiedziłam Twojego bloga, ale skoro nie można komentować, to napiszę tutaj: mam 166cm wzrostu. Chciałabym osiągnąć tyle, ile Ty teraz. Jeśli tu jeszcze zajrzysz to będę wdzięczna za rady:) pozdrawiam



Podziel się
oceń
2
2

komentarze (23) | dodaj komentarz

Pierwszy próg?

piątek, 05 marca 2010 12:42
Nie wiem co ze mną nie tak, ale moje ciało stawia opór. Ograniczyłam kalorie, dużo ćwiczę, a gdzie rezultaty?? W dodatku dziwne jest to, że wieczorem ważę mniej niż rano (!!!), chociaż po nocnym ważeniu piję tylko wodę, a przed porannym nic nie jem. Winny temu wszystkiemu jest zapewne mój żałosny metabolizm, dlatego muszę się zaopatrzyć w jakiś przeczyszczacz. I oby dalej szło lepiej, zwłaszcza że 54 to taka granica ciężka do przeskoczenia jak dla mnie, więc pewnie więcej będę musiała się wtedy mocniej postarać.
Podziel się
oceń
2
2

komentarze (10) | dodaj komentarz

Zawieszona pomiędzy...

czwartek, 04 marca 2010 20:21
Czy ja naprawdę nie potrafię funkcjonować w społeczeństwie?? Dlaczego nie może być tak jak u innych? Przynależność do grupy zobowiązuje, a co jeśli chcą Cię jedni, ale Ty szukasz czegoś więcej, a u tych drugich poprostu jesteś, ale tylko jesteś, wegetujesz bo nie potrafisz się odnaleźć...
Podziel się
oceń
2
2

komentarze (8) | dodaj komentarz

Ile kcal spalamy

wtorek, 02 marca 2010 17:43
"stosując odpowiedni wzór – można obliczyć, ile kalorii dziennie się zużywa:

10 x masa ciała + (6,25 x wzrost w cm) – (5 x wiek) – 161 = dzienne spożycie kalorii zapewniające prawidłowe funkcjonowanie organizmu (siedząc i nic nie robiąc).

Chcąc uwzględnić współczynnik aktywności, otrzymany wynik należy pomnożyć przez jedną ze zmiennych:

• 1,4-1,5 – dla osób o małej aktywności fizycznej
• 1,7 – dla osób umiarkowanie aktywnych
• 2,0 – dla osób bardzo aktywnych fizycznie.

Tak więc aby schudnąć, trzeba spalić więcej kalorii, niż ich dostarczać."

Dzięki dziewczyny za odwiedziny i wsparie:)
Podziel się
oceń
2
2

komentarze (21) | dodaj komentarz

Gruba prawda

wtorek, 02 marca 2010 0:41
Jak szczerze to szczerze, chociaż wstyd...

1 marca ( mój status):

waga: 55,5 kg
tłuszcz: 21,4 %
woda: 54,0 %
BMI: 20,141

CEL: 1 kwietnia: 52 kg

Podziel się
oceń
2
2

komentarze (16) | dodaj komentarz

Kap kap

niedziela, 28 lutego 2010 23:33
Wczoraj postanowiłam nadrobić zaległości co do linków blogów Motylków, tak też zrobiłam, ale jak się okazało praktycznie nie było kogo odwiedzać! Wykasowałam znaczną większość porzuconych lub nie istniejących już blogów ze swoich linków :-( . Ubyło nas, Motylki odfrunęły, choć niektóre były tu tak długo... Pusto się zrobiło. Dlatego mam nadzieję, że się odnajdziemy:).

Jutro 1. marca. To będzie miesiąc osiągania celu, tym razem się uda, mam motywację, i tylko chudości potrzeba mi, żebym czuła się naprawdę dobrze:). Tylko i aż. Ale razem jesteśmy silniejsze:) i z odpowiednimi thispiracjami damy radę i pokonamy przeciwności.

Zachęcam Was Motylki do zakładania blogów. Niestety nie mam możliwości pisania na gg, ale jestem z Wami :-*

Zegar tyka, a krople deszczu za oknem odmierzają czas do jutra, które niesie nowe nadzieje..
Podziel się
oceń
3
2

komentarze (11) | dodaj komentarz

Nowe postanowienia

sobota, 27 lutego 2010 18:46
Od poniedziałku zaczyna się marzec:). Nie tylko ze względu na datę (początek miesiąca) jest to dobry czas, by "powrócić", lub zacząć się bardziej starać. Zaczyna się robić cieplej, nie musimy tyle jeść i można regularnie aktywnie spędzać czas na powietrzu. No i jest coś jeszcze- wiosna to ostatni dzwonek, żeby schudnąć przed latem! Tym razem nie możemy obudzić się za późno przed wakacjami, jest wystarczająco dużo czasu, by osiągnąć wymarzoną sylwetkę!!!

Dlatego zachęcam Was żebyście się przyłączyły. Wyznaczymy sobie jakieś cele, które do końca marca osiągniemy:):):) podzielcie się pomysłami:)

Podziel się
oceń
2
2

komentarze (16) | dodaj komentarz

tak więc jestem

środa, 24 lutego 2010 20:46
Ferie się skończyły... wróciłam na studia, a razem ze mną przyjechała... w walizce... moja... waga
Oczywiście w domu strasznie się spasłam, ale teraz jest lepiej. Wyglądam okropnie, ale idę do przodu, wstyd z powodu mojego wyglądu jest wystarczającą karą za wcześniejsze obżarstwo!!! Czuję się pewniej, gdy mogę kontrolować codziennie swoją wagę, w razie czego zastosuję np. środki przeczyszczające.Te pare miesięcy pierwszego semestru z jedyną miarką w postaci centymetra to był horror, bo swojemu wzrokowi nie można na tyle ufać co wadze... Póki co, wprowadziłam zdrową żywność, bo nic tak bardzo nie uzależnia jak słodycze, dlatego teraz jak bardzo mi się chce, to pozwalam sobie na jakieś wersje musli, i widzę różnicę, bo po takich rzeczach nie mam napadów obżarstwa.

Jesteście kochane Motylki i strasznie mi głupio przed Wami, bo jak z takim wyglądem mogę być czyjąkolwiek motywacją! Ale biorę się za siebie, niestety tego, co sobie nazbierałam w postaci tłuszczu nie można tak na raz spalić, ale nawet po kroczku byle do przodu... Muszę wyznaczać granice, i po osiągnięciu każdego punktu, za wszelką cenę utrzymywać wagę.

Teraz szczęściem zaczyna się wiosna:D, trochę się ociepli i jestem umówiona na bieganie z koleżanką. Wam też życzę realizacji celów i wytrwałości :*:*:*
Podziel się
oceń
2
2

komentarze (8) | dodaj komentarz

chwila oddechu

czwartek, 04 lutego 2010 21:46
Ok. Jestem już w domu, znam wyniki egzaminów- udało się:)
Czas by zająć się sobą, zdaje mi się, że z czasem coraz trudniej mi się w to wdrążyć. A w domu nie jest tak łatwo jak myślałam. W dodatku rodzinne przyjęcia, odwiedziny u znajomych, gdzie każdy chojnie czymś gości,. mam dość. Muszę to jakoś zrobić i schudnąć choć troszkę, nie mogę na siebie patrzyć, znowu nie poznaję swojego ciała:(, to wraca- zaczynam się wstydzić wychodzić z domu... Chyba wezmę parę dni Zelixę bo zostało mi jeszcze parenaście tabletek, może tym razem nie będę się czuła po nich tak beznadziejnie. A meizitang zostawię na lepsze czasy...
Podziel się
oceń
2
2

komentarze (22) | dodaj komentarz

Byle przetrwać jutro

niedziela, 31 stycznia 2010 20:01
... przetrwać to nic, byle zaliczyć. Ostatni egzamin, hmmm ferie tak czy siak się zaczną, ale chcę mieć już pewną przepustkę na drugi semestr. A potem powrót do domu, dobrze że znajoma wyjechała. Ona zawsze się strasznie porównuje i komentuje wiecznie swoją nową szczupłą sylwetkę, w niezbyt fajny sposób. A ze swoim sadłem nie jestem na to gotowa.
   Póki co radirex, ale z rozsądkiem- nie chcę znowu być zależną od przeczyszczaczy.
Podziel się
oceń
1
3

komentarze (10) | dodaj komentarz

Bywa takie daremne

piątek, 29 stycznia 2010 22:27
Było już tak ładnie, a tu co, znowu upadek. Tak jakby przyzwyczajając się do sytuacji stresowych znowu zagłębiam się w obżarstwo, najpierw odstawiałam jedzenie. A teraz co?! Studia najważniejsze i zapomniałam o wyglądzie. Jak mogło mi to umknąć, to jakbym ocknęła się nagle po długim czasie.................... z paroma kilo na koncie. Sesja, sesja, jeszcze tylko parę dni i ZNOWU po raz setny a zapewne nie ostatni powrócę i połączę się z Wami w dążęniu do celu. Teraz widzę to wyraźnie, że kiedy po dłuższym dobrym okresie znowu zaczynam jeść, nie mogę tego opanować. Z początku jem dla przyjemności, ale szybko przestaję mieć nad tym jakąkolwiek kontrolę!!! Opycham się nie czując głodu, nie czując nawet odrobiny przyjemności, ale często nie czuję również sytości. Mój organizm nie potrafi już reagować jak należy.

JEDZENIE TO NAŁÓG!!! Wiemy o tym bardzo dobrze. Jednak to nałóg o wiele gorszy od innych, gdy ktoś traci kontrolę. Ale nikt tego nie rozumie, bo to czynność wykonywana przez wszystkich. I to jest w tym wszystkim najgorsze. Według ludzi prawdziwy nałóg to np. narkotyki, alkohol, papierosy. Ludzie z tego wychodzą, ale muszą to odstawić na zawsze. Czasem wystarczy tak niewiele, żeby wrócić do nałogu, a mało kto wygrywa po raz drugi... Uzależnieni muszą unikać kontaktu ze swoim nałogiem. A co my mamy zrobić...

Jeszcze parę dni, ostatni egzamin i wracam na ferie, nowa motywacja, by wrócić tu w lepszej formie.. I tym razem przywiozę wagę. Tak.. muszę odkryć zalety mieszkania poza domem, z których jeszcze nie skorzystałam. Nikt nie ma nade mną kontroli. Jak wejdę na dobrą drogę, nikt nie będzie mnie z niej spychał, nie mogę stracić tej szansy.

Pozdrowienia bądźcie silne, napiszcie jeśli znacie jakieś nowe cudowne metody na szybką utratę kilogramów, lub nowe leki ;P
Podziel się
oceń
2
2

komentarze (12) | dodaj komentarz

.

piątek, 25 grudnia 2009 15:42
Witam Motylki, widzę że wciąż mnie odwiedzacie, a ja choć nie piszę- studia, mało czasu- to często o Was, tzn. onas myślę. Czasem z nadmiaru obowiązków zapominam, ale gdy widzę chudą piękną dziewczynę, wszystko wraca. Też chcę taka być.

Moja nowa thinspo- dziewczyna z reklamy str8! Jest perfekcyjna!
Podziel się
oceń
1
3

komentarze (23) | dodaj komentarz

Kolejny come back?

piątek, 10 lipca 2009 21:20
Jak się już raz zaczęło naprawdę trudno skończyć. Nawet jeśli żyje się przez jakiś czas w miarę normalnie, to wraca... Wygląda na to, że znów zaczynam walkę. A co do tego miesiąca i Zelixy, to w odpowiedzi na Wasze komentarze:
- Zelixa wcale nie zawiera efedryny tylko subitraminę,
- Nie prosiłam o nią lekarza, tylko znajomy pracuje w aptece, to mi załatwił,
-  Dobrze Wam radzę, lepiej zainwestować w Meizitang. Subitraminy nie dałam rady brać zbyt długo.
Po Meizitangu normalnie spałam, nie chciało mi się jeść, tylko pić i co najważniejsze miałam full energii i byłam fajnie pobudzona;p, z kolei Zelixa działała inaczej, nic mi się nie chciało, ani ćwiczyć ani cokolwiek innego robić, źle się czułam i miałam ciągłe zawroty głowy- potworne!!! Wiele razy dziennie- wystarczyło, żebym wstała z krzesła i przez parę sekund nie widziałam nic na oczy, musiałam się pochylać, żeby krew z powrotem napłynęła do głowy, żebym nie zemdlała!!! Odstawiłam ją zatem w pół drogi, ale niedawno robiłam wyniki krwi i wszystko jest ok, ale trochę czasu minęło. Teraz wróciłam do siebie i mam zamiar ostro wziąć się do ćwiczeń, a czasu teraz więcej, to od niedzieli ruszam z aerobiczną 6 weidera i innymi ćwiczeniami, to akurat wyrobię się na wakacje.
Podziel się
oceń
2
2

komentarze (29) | dodaj komentarz

Wróciłam

czwartek, 21 maja 2009 17:07
Nie żebym wcześniej zrezygnowała czy coś. Cały czas wierna przynajmniej psychicznie. Powoli, bardzo powoli, ale ważę coraz mniej. Od 1 czerwca zacznę brać Zelixe- recepta nie zawsze jest potrzebna jak się ma znajomości. Chciałabym, żeby minął jeszcze miesiąc i żebym mogła już nareszcie pochwalić się moją nową wagą. Jestem z Wami całym serduchem, a Wy "nędzni naprawiacze naszej psychiki" walcie się, nie zmienicie nas i naszych poglądów!
Podziel się
oceń
1
3

komentarze (34) | dodaj komentarz

Dlaczego my Motylki mamy takie ciągłe wahania

środa, 04 marca 2009 19:40
Znowu jest gorzej, waga nie spada, trochę wzrosła... Zacznę znowu brać meizitang, ale chcę trochę sama zdziałać, ale co kiedy nie wychodzi... Już nie rozumiem przeciętnych ludzi, jak można nie przejmować się swoim wyglądem i nie myśleć o nim przynajmniej parę razy dziennie?! Ja mam to w świadomości 24h/dobę. I nie potrafię inaczej. Wróć satysfakcjo z efektów!!! Bo bez tego nie mogę żyć, ciężko jest mi normalnie funkcjonować.

Do Aimee: mam problem z dodaniem komentarza do Twojego bloga.
Podziel się
oceń
3
2

komentarze (99) | dodaj komentarz

Nie poddam się, choćby brakło sił

wtorek, 24 lutego 2009 22:06
Już  od 10-ciu dni nie brałam meizitangu. Ale czuję, że znowu muszę zacząć. Najlepsze jest to, że jak wpadłam w ciąg to nawet bez niego sobie radziłam. Waga spada bardzooo wolno, ale w dół i póki widzę rezultaty jestem spokojna. Od jutra zaczynam ścisłą dietę, przynajmniej mam taki zamiar. Dobry moment do wkręcania, że to mój "wkład" w Wielki Post. Zrobiłam potępy, bo parę dni temu, kiedy przegięłam i zapchałam żołądek żarciem, powiedziałam sobie: "Muszę zwymiotować." I tym razem się udało...
A co do wiary, jestem praktykująca, ale niewierząca;) hehe, tak, nie odwrotnie. Bóg dla mnie nie istnieje, mimo to, żeby nie robić przykrości i <wstydu> rodzinie, chodzę do kościoła. Żałosne? Może trochę, ale wtrybiłam się już w ten system. A jak jest z Wami?
Prywatnie, jestem więźniem nałożonych na mnie opinii ludzi, którzy nic o mnie nie wiedzą, ale uważają, że doskonale mnie znają... Wegetuję, czekając aż wreszcie się uwolnię z tej zapyziałej, pełnej stereotypów wioski. Tu nie mogę, nie potrafię być sobą!
Wasze słowa są mi bardzo pomocne, dziękuję Wam!!! Przepraszam, że nie odpisuję, ale nie mam chwili czasu dla siebie. Tym bardziej miło mi, że mnie wspieracie. Całuję, czerpcie satysfakcję z głodu!
Podziel się
oceń
1
3

komentarze (22) | dodaj komentarz

Hmmm...

wtorek, 10 lutego 2009 19:13
Wiecie co, może za wcześnie skreśliłam Meizitang? Następnego dnia po ostatnim wpisie byłam tak rozczarowana i zniechęcona tym wszystkim, czułam się beznadziejnie, myślałam- nic mi nie pomoże. Z samych nerwów i nienawiści do siebie, praktycznie nic nie zjadłam i............. zobaczyłam, że mogę tak cały czas- już czwarty dzień czuję się świetnie, wystarcza mi minimalna ilość jedzenia i w przeciwieństwie do okresów, w których stosowałam głodówki- jestem naładowana energią- PEŁEN ODLOT!!! Rzeczywiście czuję się jak na haju. I nie wiem, czy to, że zaczęłam "nie jeść", czy może odpowiednio skumulowana ilość środka w moim organizmie, ale czuję jego działanie. Dobrze, że wcześniej się nie poddałam. Obecnie już zakładam możliwość kupienia kolejnego opakowania:):):). To może uzależnić;). Najgorzej denerwuje mnie, że muszę jeść, np. drugie śniadanie, bo niestety w pracy wszyscy o jednej porze mamy przerwę, a "życzliwi znajomi" szybko donieśliby mojej rodzince. Taaa, idealnie być nie może. Ale za to żadnych efektów ubocznych:):):) kocham ten lek! Czuję się szczęśliwa, chociaż do osiągnięcia pełni szczęścia jeszcze mi sporo brakuje- kilogramów w dół!

Nie mogę podać swojego maila bo mama też czasem korzysta. Ale piszcie na gg:).
Co do diety 1000 kcal, to napewno działa skutecznie i bez efektu jojo, ale w końcu trzeba znowu ograniczyć np. o 100 kcal żeby widzieć dalsze efekty.
Pozdrowienia, w najbliższej wolnej chwili obiecuję poodwiedzać Wasze MOTYLKOWE BLOGI!!! BUZIAKI

Podziel się
oceń
2
2

komentarze (29) | dodaj komentarz

Nie piszę bo nie ma o czym...

piątek, 06 lutego 2009 19:59
Tego się nie spodziewałam- po wszystkich komentarzach na temat M. spodziewałam się mocnego działania, nawet przy fatalnych skutkach zdrowotnych, a tu idzie się pochlastać- już nawet tak mocno pragnienia nie odczuwam, tak naprawdę to nic nie czuję, zwłaszcza działania tego leku... Wiem, że biorę go niecały tydzień, ale zawsze w pierwszym tygodniu rezultaty są największe, więc już mogę stwierdzić, że to wszystko gówno prawda!!!
I co JA robię w tej sytuacji?? Jeszcze się nie tnę, chociaż byłoby to uzasadnione... Już znalazłam nowy produkt i chyba jutro- najpóźniej w poniedziałek go zamówię. Nazywa się SlimBall
Dobra, może i nie zamówię... Poczytałam kilka komentów o zerowych skutkach..........................................................................
Moje życie traci sens- brak nadziei i ciągłe obsesyjne myśli o moim tłuszczu, chyba zwariuję
Podziel się
oceń
2
2

komentarze (17) | dodaj komentarz

Start z meizitangiem

poniedziałek, 02 lutego 2009 21:57
Hmmm. co by Wam tu napisać, o ewentualnych efektach jeszcze za wcześnie... Pierwszego dnia- wczoraj- po połknięciu pierwszej kapsułki, z niepokojem oczekiwałam na jakieś objawy, jednak nic nie nastąpiło. Byłam nawet zawid\edziona, że nie jest mi sucho w ustach, bo w ogóle nie chciało mi się pić. Pragnienie poczułam dopiero wieczorem. Ale zasnęłam bez problemów- te wszystkie negatywne komentarze o zabójczym działaniu M. muszą być mocno przesadzone!!! Rano było mi bardzo sucho w ustach. Ale do dziś wieczorem to jedyny objaw.
Będę na bieżąco komentować Wam jego działanie:).
Marta obyś miała rację!!!
Pozdrowienia dla Martyny:) i wszystkich Motylków!!! :*:*:*
Podziel się
oceń
2
2

komentarze (25) | dodaj komentarz

1-ego lutego

piątek, 30 stycznia 2009 21:02
Od niedzieli zaczynam. Wezmę pierwszą tabletkę meizitangu;D jestem straszliwie ciekawa. Oby tylko moje nadzieje nie zostały obalone. O zdrowie jakoś się nie boję- tak jestem zdesperowana. Niektórzy mówią, że powinnam to rzucić i zacząć żyć normalnie, bo tylko marnuję czas i tracę przyjemności życia. Ale Wy wiecie i ja wiem, że to tkwi tak głęboko w psychice, że nie można zrezygnować, a przynajmniej nie można tego zrobić i czuć się przy tym szczęśliwym, myślenia wyłączyć się nie da... Kiedyś próbowałam się tym nie przejmować- na dłuższą metę niemożliwe...
Podziel się
oceń
1
3

komentarze (17) | dodaj komentarz

Miesiąc mija

niedziela, 25 stycznia 2009 20:23
Jeszcze parę dni i skończy się styczeń. Mam nadzieję, że jeszcze schudnę kilogram, a wtedy będę o 4 kg mniejsza niż 1-ego stycznia. Ale nie gratulejcie mi, bo przy tej wadze nawet 6 kg to nie byłoby osiągnięcie... Na razie nie napiszę Wam ile ważę, bo się wstydzę, jak już będę z siebie zadowolona, to się dowiecie wszystkiego.
Ważne, że naprzód. Zbijam powoli ale skutecznie. W lutym trochę podkręcę tempo.
Buziaki dla wszystkich Motylków!!!
Chcecie dobrego ale drastycznego i ohydnego sposobu na obrzydzenie sobie jedzenia? Jedząc wyplujcie pogryzione jedzenie na rękę- a stracicie chęci, a w najlepszym razie wywoła to u Was odruch wymiotny...
Podziel się
oceń
1
3

komentarze (26) | dodaj komentarz

Zawsze pod górkę

wtorek, 20 stycznia 2009 15:24

Zawsze kiedy mam jakieś plany, pojawia się coś przez co muszę z nich zrezygnować. Wygląda na to, że meizitang zacznę brać dopiero pod koniec stycznia, bo póki co jestem chora i dostałam leki (jeszcze 7 dni), a nie chciałabym łączyć. Ale potem już nic mnie nie powstrzyma...


Podziel się
oceń
1
2

komentarze (21) | dodaj komentarz

Powolne zbijanie wagi...

niedziela, 04 stycznia 2009 20:06

Muszę mocno ograniczyć jedzenie, żeby jak najwięcej schudnąć, zanim zacznę brać Meizitang. Póki co lecę na tusii- zabawne, poszłam do lekarza z kaszlem i zapisał mi to, co tak dawno chciałam wypróbować;p. Rzeczywiście zmniejsza apetyt, zwłaszcza na słodkie. Od jutra wracam do jogi, bo zdecydowanie za mało się ruszałam ostatnimi czasy. Ale ogólnie jestem przybita, bo niby to nowy rok, a w pierwszych dniach moje "mocne" postanowienia jakoś się rozmyły, pewnie przez znajomych i rodzinkę, z którymi miałam pecha spędzić kilka pór posiłkowych... Macie jakieś nowe tricki na chudnięcie?


Podziel się
oceń
1
3

komentarze (34) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


czwartek, 27 kwietnia 2017

Licznik odwiedzin:  0  

Kalendarz

« kwiecień »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930

Galerie

O moim bloogu

Dążyć do celu, kosztować perfekcji, coraz bliżej marzeń

O mnie

Lew, 28 lata

Magda
student, 22 years old
167 cm

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl